niedziela, 2 września 2012

Słodkie pieczone kasztany - Aleksandra Seghi


Książka ma podtytuł "Toskańskie opowieści ze smakiem" i takie właśnie one są. To luźno ze sobą związane (i tu jedyny mój zarzut - brak jakiegoś takiego spójnego porządku ułożenia poszczególnych rozdziałów, czasami ich tytuły nie współgrają do końca z treścią, nie ma jakiejś takiej "myśli przewodniej" łączącej wszystko w jedną całość) notatki, felietony, impresje o nowej "ojczyźnie" pani Oli, która osiedliła się tam i mieszka ze swoją rodziną - włoskim mężem i córeczką.
Mamy tu wiele bardzo osobistych wspomnień, jak zaczęła się cała fascynacja Włochami, mamy ciekawe opisy różnych włoskich zwyczajów, niektórych dziwnych, niektórych niekoniecznie. Bardzo interesujące są jakby miniprzewodniki po wybranych miejscowościach z okolic Pistoi, czy informacje o różnorakich festiwalach odbywających się tam - na pewno bardzo się przydadzą, jeśli kiedykolwiek będziecie chcieli się wybrać w tamte rejony.
Jak Włochy, to i oczywiście włoska kuchnia, jedna z najbardziej popularnych, zwłaszcza u nas. W książce pani Ola umieszcza przepisy, również takie "prywatne zdobyczne", poza tym bardzo 'smakowicie" opisuje zwyczaje kulinarne - lepiej mieć pod ręką coś do jedzenia w trakcie czytania ;)
Dodatkowym atutem są liczne kolorowe zdjęcia regionu, potraw oraz z archiwum rodzinnego.
To, co mi najbardziej przypadło do serca, to szczerość autorki. Nie jest to bowiem kolejna opowieść z cyklu - ach, jak cudownie i wspaniale jest w obcym kraju. Nie, tutaj mamy pełną świadomość nie tylko zalet, ale i wad kraju czy ludzi, a także ograniczeń spotykających cudzoziemców.

Czy muszę dopisywać, że bardzo polecam? :)

Niestety w książce brak wykazu przepisów, wypisałam go więc sama:
- Gnocchi al Pomodoro (Gnocchi z pomidorami)
- Torta al Limone (Ciasto cytrynowe)
- Cenci
- Biscotti di San Bartolomeo (Ciasteczka świętego Bartłomieja)
- Insalata Caprese (Sałatka z Capri)
- Salviata (Zapiekany torcik szałwiowy)
- Penne al Radicchio (Makaron z sałatą radicchio)
- Frittelle di Melle (Smażone jabłka w cieście)
- Gamberoni in Guazzetto (Krewetki w potrawce)
- Torta Mimosa (Tort Mimosa)
- Ficattole (Smażone ciasto drożdżowe)
- Crostini (Grzanki z masą wątróbkową)
- Crostini rossi (Grzanki z pomidorami)
- Pancotto (Zupa z wody i chleba)
- Zuppa di Cipolle (Zupa cebulowa)
- Torta di Pane e Amaretti (Ciasto z chleba i ciasteczek amaretti )
- Necci con la ricotta (Naleśniki kasztanowe z serem ricotta)
- Zuppa di Fagioli lub Ribollita (Zupa fasolowa)
- Fagioli all'Uccelletto (Fasola z pomidorami)
- Torta di Fagioli (Ciasto fasolowe)
- Penne al Pomodoro (Makaron w sosie pomidorowym)
- Pappa al Pomodoro (Pomidorowa papka)
- Marmellata di Pomodori (Dżem pomidorowy)
- Pici all'Aglione (Czosnkowe pici)
- Ravioli di Ciliegie (Czereśniowe ravioli)
- Risotto all'Empolese (Risotto z karczochami w stylu Empoli)
- Carciofi in fricassea (Karczochy w potrawce)
- Tortino di Carciofi (Torcik z karczochów)
- Acquacotta (Uboga zupa warzywna)
- Pappa con L'Olio (Papka z oliwą)
- Frittata di Zucchine (Omlet z cukinią)
- Frittata di Carciofi (Omlet z karczochami)
- Pesto ai Semi di Girasole (Pesto słonecznikowe)
- Funghi e Patate al Forno alla Toscana (Pieczone ziemniaki z prawdziwkami po toskańsku)
- Crostata di More (Tarta z jeżynami)
- Schiacciata Fiorentina (Ciasto florenckie)
- Tagliatelle al Mascarpone e Noci (Tagliatelle z mascarpone i orzechami)
- Risotto al Radicchio e Olive Nere (Risotto z sałatą radicchio i czarnymi oliwkami)
- Brutti ma Buoni (Brzydkie, ale dobre)*
- płyn do mycia naczyń

* piękna nazwa dla ciasteczek, prawda?

niedziela, 22 lipca 2012

Hanna Szymanderska "Dania z anegdota"

Lubie gotowac. Mam kulinarnego bloga. Lubie tez historie. Te historie zapisana duzymi zgloskami, jak tez te historie nieco pomniejsza, choc przez to nie mniej wazna. Lubie tez, jak ktos opowiada historie. Historie o jedzeniu np. Tak wiec, w ksiazce "Dania z anegdota" podobalo mi sie naprawde prawie wszystko.
Autorka opowiada ciekawie o historie, o daniach, ktore sa nam powszechnie znane i nikt by nie przypuszczal za nimi jakiegos historycznego tla. Np. ""zwykle" ciasta z owocami:

"Wisnie i truskawki- gwarantowaly milosc, brzoskwinie i sliwki- zdrowie, szczescie, madrosc i milosc, borowki- ochrone, jablka- zdrowie, pokoj i milosc, jezyny nie tylko wtbogacaly sakiewke, ale tez pobudzaly seksualnie, maliny wrozyly szczescie, milosc i ochrone, a orzechy pieniadze".

Str. 207

O daniach stworzonych przez slynnych kucharzy np. kotlet Pozerskiego, tort Sachera, daniach na czesc slynnych osobistosci np. beza Pavlowej, Beef Wellington, daniach, dzieki ktorym ktos stal sie slynny np. tarta tatin. Daniach z calego swiata, dzieki ktorym wzbogacila sie kuchnia na calym swiecie ;): wegierski gulasz i rosyjskie bliny, hiszpanska gazpacho, arabski kuskus, francuskie crepes Suzette itd. Historea opowiedziana z zapalem, ciekawie i z duza dawka humoru.

A teraz skad wzielo sie to moje "prawie" dotyczace tej ksiazki. Otoz autorka w duzej mierze skupila sie na kuchni francuskiej i wloskiej. O palme pierwszenstwa wsrod kuchni swiata zabiegaja pewnie francuska i wloska kuchnia. Sa to narody dla ktorych gotowanie to sprawa pierwszej wagi, pewnie dlatego sporo takich historycznych dan tam powstalo. Mnie jednak zabraklo nieco wiecej roznorodnosci, dan z polnocnej Europy np. albo z orientu i moze tez nieco wiecej kuchni polskiej.

Czytalo sie jednak pysznie i wysmienicie :) Polecam!

Ksiazka przekazana mi dzieki uprzejmosci wydawnictwa:

Księgarnie internetowe

niedziela, 15 lipca 2012

Amore i amaretti. Opowieść o miłości i jedzeniu w Toskanii - Victoria Cosford

Recenzja książki znajduje się na moim blogu W książce można znaleźć przepisy na: Spaghetti alla puttanesca Salsa di coniglio Spinaci con olio aglio e peperoncino Baccala alla fiorentina Pomarola Penne z ricottą i szpinakiem Biscotti di prato Tiramisu all'arancia Acciugata Sarde al beccafico Fettuccine po leśnemu Grigliata mista di verdura Salsa alla norma Crostata di frutta Torta della nonna Salsa erbe Małe grzanki z salami, koprem i dodatkiem fig Sernik cytrynowy Risotto ai carciofi Schiacciata all'uva Zabaglione Czekoladowe ciasto truflowe Szarlotka Pollo Fritto Fettunta al cavolo nero Radicchio al forno Fagioli lessi Ciasto czekoladowe z orzechami laskowymi Peposa all'imprunetana Chyba to zrozumiałe, dlaczego uważam, że "Amore i amaretti" to praktyczna książka o jedzeniu :) Naprawdę sporo przepisów na dania różnego rodzaju i smaku.

wtorek, 10 lipca 2012

Sklepik z Niespodzianką. Bogusia - Katarzyna Michalak

Sklepik z niespodzianką to powieść Michalak, którą przeczytałam bezpośrednio po Poczekajce. Znowu wpadłam w może nie sielski, ale prowincjonalny klimat Pogodnej, miasteczka położonego niedaleko Kołobrzegu. Tytułowa Bogusia to dziewczyna po studiach na ogrodnictwie, która po zawodzie miłosnym w Holandii wraca do ukochanych rodziców. Jednak zanim dojedzie do Warszawy, po drodze trafia do Pogodnej, która przypadła jej do serca. W tym miasteczku postanawia otworzyć sklepik, gdzie wbrew początkowym zamiarom nie będzie sprzedawać kwiatów, ale przedmioty tzw. kurzołapkami. Po kupnie i remoncie uroczej kamienicy, jej plany o sklepie modyfikują się i prócz sprzedawania porcelanowych aniołków i akwarelek, Bogusia zajmuje się przygotowaniem czekolady na gorąco w różnych smakach dla klientów, do której dodaje kawałek upieczonego ciasta. Znowu bohaterką jest niepoprawna romantyczka, która szuka miłości, szuka ideału mężczyzny, jakim jest jej ojciec. Bogusia pragnie założyć rodzinę taką kochaną, w jakiej się wychowała (może nie do końca, bo nie chce przesłodzić życia swoim pociechom). W Pogodnej spotkać można malarza, który mierzy siebie jak Picassa, cudowną weterynarz, która pomoże każdej zwierzęcej istocie, a której męża nikt w mieście nie lubi, księdza Jana, który rozkręci zabawę na czekoladowym festynie, rodzinę rybaków, która kryje mroczną historię, emerytowaną psycholożkę Stasię, której pomoc będzie niezwykle owocna, a także "tap madl" z Ameryki, która postanowiła wrócić w rodzinne strony i zakręcić się wokół miejscowego artysty. Przy takiej obsadzie możemy mieć gwarancję, że lektura nie będzie nudna, a raczej zajmująca przyjemnie kilka godzin, podczas których naprzemiennie z uśmiechem i z napięciem będziemy czytać losy książkowych bohaterów. Uwielbiam takie klimatyczne powieści. Na poprawę humoru i relaks po pracy - serdecznie polecam. A w środku możemy znaleźć słodkie przepisy na: Ptysie z kremem karpatkowym polewane białą i mleczną czekoladą Trójsernik Białą czekoladę imbirową Gorzko-słodka czekolada z chili Ciasto drożdżowe "Pogadaj do mnie" Szybkie i proste powidła śliwkowe Sernik królewski Podczas lektury nieraz ciekła mi ślinka...

piątek, 15 czerwca 2012

Słodkie pieczone kasztany, Aleksandra Seghi

Słodkie pieczone kasztany Aleksandry Seghi chciałam kupić zaraz jak się pojawiły. Jednak nim zdążyłam kliknąć, dzięki Maniczytania (dziękuję :)), trafił do mnie egzemplarz recenzyjny od Świata Książki :)
To niezwykła książka – nie dlatego, że Autorka żyje w Toskanii od wielu lat, ani dlatego, że ma poczucie humoru, ale dlatego, że to połączenie przewodnika, pamiętnika i książki kucharskiej. Nie powieść z kuchnią w tle, ani przewodnik z wtrąceniami, ale właśnie takie trzy w jednym. I bardzo żałuję, że nie miałam jej rok temu, gdy sama powędrowałam do Toskanii :) (co prawda nie trafiłam do Pistoi, ale do Florencji, Lucci i kilku innych miejsc – jak najbardziej tak) – pewnie skosztowałabym jeszcze więcej potraw i może trafiła w więcej miejsc? :)

Toskania, jak i południe Francji, ma niezwykłą atmosferę (choć nie będę kryć, że na razie bardziej urzekła mnie Umbria, ale to chyba kwestia atmosfery bliższej tej francuskiej, która wiele lat temu mnie urzekła). Tworzą ją niewątpliwie widoki i zapachy, ale przede wszystkim ludzie i kuchnia. Chleb, pomidory, makaron i oliwa smakują tam niezwykle i jakoś niesamowicie spójnie, na każdym kroku (choć i słono mocno, co mnie zaskoczyło). I te właśnie składniki przewijają się przez całą książkę, oddając atmosferę poszczególnych miejsc.

Bardzo mi się podobały opisy tradycji, targów i zwyczajów, wyjaśnienie pewnych różnic kulturowych (jak choćby obchody Dnia Kobiet, czy Wielkanocy). To kwestie ściśle związane z tamtejszym życiem, pokazujące mieszkańców jako niezwykle aktywnych i zaangażowanych, a przy okazji – wyjaśniające zachowania tamtejszych mieszkańców, ich podejścia do poszczególnych aspektów życia i samych siebie. To także część będąca wskazówką kiedy i gdzie warto zajrzeć.

Atutem Słodkich pieczonych kasztanów jest zdrowe, nieprzesłodzone podejście do życia i samej Toskanii, jakie nierzadko można odnaleźć w poświęconych tej krainie książkach. Znajdziemy tu wiele zachwytów, ale i kwestie drobnych rozczarowań, lekkich szpilek i przytyków. To pokazanie Toskanii od kuchni w pełnym tego słowa znaczeniu.

To, czego mi brakło, to index przepisów – jest ich bardzo wiele, a brak spisu powoduje, że próbując odnaleźć ten jeden, określony, muszę przekartkować całą książkę. Druga kwestia to czasem lekko urywane wątki – w niektórych rozdziałach pojawiają się na chwilę, by zniknąć bezpowrotnie. Nie rozwala to jednak książki, raczej zostawia pewien niedosyt.
Na koniec – rewelacyjnym uzupełnieniem całości są przepiękne zdjęcia. Szczególnie te pokazujące potrawy – nie powstydziłaby się ich żadna książka kucharska :)

czwartek, 7 czerwca 2012

Magiczny ogród - Sarah Addison Allen



"Magiczny ogród" połknęłam w jedno popołudnie, tak bardzo dałam się wciągnąć w historię dwóch sióstr (dwie siostry - słowa klucze również kolejnych dwóch przeczytanych przeze mnie książek) z zaczarowanego ogrodu.

Dlaczego ogród jest zaczarowany? Rośnie w nim magiczna jabłonka (chociaż tego, jakie siły w niej drzemią nikt do końca nie wie), a mieszkanki domu, z rodu Waverleyów, obdarzone są również "dziwnymi" mocami.

Claire, starsza i bardziej stateczna z sióstr, od początku przyjęła swoje dziedzictwo i swój dar - znajomość ziół i kwiatów i wykorzystywanie tego w gotowaniu, pieczeniu, przygotowywaniu nalewek itp. Sydney z kolei nie podobało się małe miasteczko i to, że jej rodzina jest "inna", uciekła więc z niego przy nadarzającej się okazji.

Czy jednak można uciec od przeznaczenia? Co sprawiło, że po wielu latach zupełnie niespodziewanie Sydney wkracza z powrotem w uporządkowany świat Claire? Czy siostry znajdą porozumienie?

Naprawdę doskonałe to czytadło dla kobiet. Mamy tu i miłość, i pojednanie, i wybaczenie, i pogodzenie się ze sobą, ludzkie tragedie, ludzkie słabości, trudny temat przemocy w rodzinie. Świetnie nakreślone bohaterki - moją ulubioną stała się staruszka Evanelle, również z rodu Waverleyów, która miała bardzo ciekawy dar -otóż czuła nieprzepartą potrzebę dawania ludziom różnych prezentów, najdziwaczniejszych zresztą. Po co je dawała - tego nie wiedziała, te osoby na początku też - ważne było to, że zawsze się do czegoś przydawały :)

Dodatkowy ogromny plus dla mnie to znakomicie odmalowane małe miasteczko. I krajobraz, i społeczność, i relacje międzyludzkie - cudowne, czułam się, jakbym tam była i mieszkała. Autorka potrafiła stworzyć świat, w którym obecna była magia taka nierealna, ale i magia zwyczajnego życia.

Książka staje na półce moich ulubionych na chandrę, autorka dołącza do grona tych, których czytam w całości (już zakupiłam jej nowo wydaną u nas "Słodki zapach brzoskwiń" i poluję na "Królową słodyczy"), a Was gorąco do niej zachęcam!

A, i recenzja znajdzie się również na blogu wyzwania "Literatura palce lizać" - tyle się w niej kulinarnie dzieje! Claire to mistrzyni wypieków i potraw "kwiatowych", prawie czuje się przez kartki smakowite zapachy :) A na końcu książki znajdziemy miniprzewodnik z kuchennego zeszytu Waverleyów - jakie rośliny do czego można wykorzystać ;)

Przepisów w niej brak, ale w czasie czytania ciągle myśli się o jedzeniu :)

środa, 30 maja 2012

Krzysztof Mazurek "Podroz na lisciu bazylii"

Po ksiazke siegnelam zachecona recenzja w jakiejs gazecie dla pan. I rzeczywiscie: jest to ksiazka osadzona w nurcie literatury dla kobiet. Choc pojawiaja sie w niej tez watki podroznicze, mocno dzis popularne watki kulinarne, a nade wszystko kryminalna afera! Acha i oczywiscie romans- wszystko napisane calkiem zgrabnie i gladko- podobal mi sie nieco "zadumany" styl autora. Dobre czytadlo na popoludniowe gorace godziny. Z przyjemoscia czytalam opisy wloskich miast, czy greckich wysp. Sama pewnie niezbyt szybko sie tam wybiore ;) Watek kryminalny naprawde "zgrabny" i jak dla mnie bardzo czytelny, a brak czytelnosci i nadmierne skomplikowanie fabuly to, niestety, w wielu wspolczesnych kryminalach powazna wada. Happy end moze troche na wyrost, ale czemu wlasciwie nie??? Fajne czytadlo :)
O tresci: Marinna, bibliotekarka po trzydziestce wygyrywa konkurs kulianarny i w nagrode wyjezdza do Toskanii, gdzie z grupka innych zwyciezcow pod okiem Giorgia- kuchennego mistrza- zglebia tajniki wloskiej kuchnii. Z Giorgiem zbiliza ja pokrewienstwo dusz, a moze szansa na cos wiecej, wspolnie spedzaja wieczory dyskutujac o kuchni i o zyciu... Pewnego ranka jednak Giorgio zostaje znaleziony martwy na podlodze swej kuchni. Marianna byla osoba, ktora jako ostatnia widziala go zywego. Postanawia zglebic zagadke jego smierci- czy nie "zaplatana" jest w to sycylijska mafia? Wraz z Marianna podrozujemy do Bolonii, Genui, na Sycylie, do Grecji a potem w okolice Krakowa. Podrozujemy tez w czasie :)
Polecam! I jeszcze raz napisze: fajne czytadlo! :)