Strony

czwartek, 11 sierpnia 2016

Piknik w Prowansji



Nie przeszkodzi wam, że ta książka to powielany po wielokroć od jakiegoś czasu na rynku księgarskim ten sam schemat?
Jeśli nie, to myślę, że warto tym razem spróbować, bo jest w tej książce parę perełek krajobrazowych i kulinarnych, i dość gładko się czyta. A autorka nie narzuca czytelnikowi za bardzo swoich poglądów i przekonań, nie jest zbytnio moralizatorska – a to dla mnie duży plus.
A schemat jest taki: w jakiejś tam mieścinie osiedla się cudzoziemiec i zaczyna odkrywać, że ludzie tu są jacyś inni, że kłopoty takie i inne, że trudno się asymilować, ale…. te krajobrazy, to jedzenie…. zamieszkamy tu.
Tym razem Amerykanka, którą znamy z książki „Lunch w Paryżu”, opuszcza stolicę i próbuje osiąść na południu Francji, w Prowansji, w malutkim Ceteres (sprawdziłam na mapie, jest taka wioseczka).






Ja skusiłam się na tę książkę z uwagi na moją ciągłą fascynację kuchnią francuską (przedkładam ją nad tak uwielbianą kuchnię włoską).
No i ta Prowansja! Już dwukrotnie tam byłam i każdy powrót, choćby tylko na kartach książki, jest przyjemnością.
Co się pamięta? Słońce, lawenda, zioła, warzywa.
I znajdziecie to w książce.
Przepisy też was nie rozczarują, jak choćby jeszcze jedna, tysiączna któraś, wersja zupy z cukinii.
A zderzenie kulturowych tygli Ameryki i Francji, dla czytającego, jakże odmiennego Słowianina, jest zabawne.
I jeszcze prowansalska cukiniowa według Amerykanki. Jest super!
 


pół szklanki oliwy z oliwek
1 duża cebula pokrojona w grubą kostkę
1 kg cukinii pokrojonej w kostkę
3 szklanki wody
3/4 szklanki białego wina (wytrawnego)
kostka bulionu warzywnego

W rondlu rozgrzewamy oliwę, wrzucamy cebulę i dusimy na małym ogniu, aż się zeszkli.
Dodajemy cukinię, przykrywamy pokrywką (lekko uchyloną) i dusimy aż cukinia zmięknie.
Kostkę bulionową rozpuszczamy w 1/2 szklanki wrzącej wody, dodajemy do rondla, dodajemy wino i resztę wody.
Gotujemy kilka minut.
Miksujemy całość.

Moja uwaga: po zmiksowaniu sprawdzamy smak, jeśli uważamy to za konieczne, doprawiamy solą, pieprzem i ziołami prowansalskimi (ja tak właśnie zrobiłam).